Szukaj na stronie

Menu

Ankieta
Czy na terytorium Polski powinny zostać rozmieszczone elementy tarczy antyrakietowej?
Tak
Nie
Nie mam zdania


Zobacz rezultaty

Archiwum sond
8 maj 2006r.

Po Iraku naszą, armię czeka jeszcze trudniejsza misja

9.5.2006 str. 5 wydarzenia
ANDRZEJ WALENTEK


Polska może wysłać do Afganistanu nawet tysiąc żołnierzy

Szef MON Radosław Sikorski pośle polskich żołnierzy tam, gdzie 20 lat temu sam przyglądał się radzieckiej interwencji - do Afganistanu. Siły NATO w 2007 r. rozszerzą tam swą aktywność.

- Czuję ogromną pokorę przed wyzwaniem, jakim jest Afganistan. Będzie to misja bardziej wymagająca niż operacja w Iraku - mówi szef MON Radosław Sikorski, w latach 1986-89 afgański korespondent wojenny "Spectatora" i "Observera".

W Afganistanie oprócz jednostek bojowych USA, od sierpnia 2003 r. stacjonują także siły NATO realizujące misję ISAF. Wśród nich jest 100-osobowy polski kontyngent, który od marca 2002 r., stacjonuje w bazie w Bagram. Cel jest jeden: wspieranie prozachodniego prezydenta Hamida Karzaja w walce z islamskimi fundamentalistami.

Na początku Sojusz działał jedynie w rejonie Kabulu, jednak stopniowo przejmował kontrolę nad kolejnymi prowincjami Afganistanu. Misja NATO polega nie tylko na zapewnieniu bezpieczeństwa, ale także odbudowie kraju i szkoleniu afgańskiej armii.

Polacy wyjadą do Afganistanu na 11. zmianę natowskiej misji ISAF w sierpniu 2007 r. Dowództwo tej zmiany zostanie w dużej mierze oparte na sztabie stacjonującego w Szczecinie Wielonarodowego Korpusu Północ-Wschód, złożonego z oficerów z Polski, Niemiec i Danii. W przyszłym roku komendę nad Korpusem obejmie polski generał.

Drożej niż w Iraku

- W 2005 r. osiągnęliśmy pełną gotowość operacyjną. NATO oczekuje, że do kwatery głównej ISAF w Afganistanie skierujemy około 160
naszych oficerów - mówi dowódca szczecińskiego korpusu, niemiecki generał Egon Ramms.

W przeciwieństwie do misji w Iraku, państwa uczestniczące w operacji ISAF w pełni finansują koszty wysłania i działania żołnierzy.

Straty koalicji

Ilu Polaków trafi w sumie do Afganistanu, na razie nie wiadomo. W 2005 r. planowano wysłać ich tysiąc, wczoraj minister Sikorski zasugerował, że nasz kontyngent może być mniejszy, ale w Afganistanie działać będzie dłużej. Utrzymanie tysiąca żołnierzy w Iraku tylko w tym roku pochłonie około 130 mln zł. Przerzucenie takich sił do Afganistanu kosztować może dwa razy tyle.

Afganistan jest uznawany za bardziej niebezpieczny kraj od Iraku. W zeszłym roku siły koalicji poniosły tam większe straty niż w latach 2003-2004. Zginęło ponad 100 Amerykanów i przeszło 30 żołnierzy z innych państw. Ryzyko, na jakie będą narażeni żołnierze wzrośnie w przyszłym roku, gdy siły NATO trafią do najbardziej niebezpiecznych regionów na wschodzie i południu Afganistanu.

- To największa i najtrudniejsza operacja NATO. Dziś uczestniczy w niej około 10 tys. żołnierzy. W lipcu ich liczba wzrośnie do 15 tys., a w 2007 r. planuje się, że będzie ich tam ponad 20 tys. - mówi Adam Kobieracki, zastępca sekretarza generalnego NATO ds. operacji.

- Misja w Afganistanie oznacza ryzyko utraty społecznej akceptacji dla operacji NATO. Dlatego ważna jest rzetelna informacja bez próby lukrowania rzeczywistości, z jaką mieliśmy do czynienia, gdy polski rząd posyłał żołnierzy do Iraku - ostrzega wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski (PO).

Opinie

Spłacamy dług Radosław Sikorski, szef MON

- W porównaniu z Irakiem, misja w Afganistanie będzie droższa o całą logistykę. Sam transport należy szacować na około 50 proc. kosztów całej operacji. Choć będą większe koszty i ryzyko, pamiętajmy o tym, że jesteśmy winni Afgańczykom dług wdzięczności. W latach 1980-81 to oni, walcząc z wojskami radzieckimi prawdopodobnie powstrzymali ZSRR przed interwencją zbrojną w Polsce.

(C)Copyright by Stowarzyszenie Euro-Atlantyckie