| Ankieta |
|
|
| Czy na terytorium Polski powinny zostać rozmieszczone elementy tarczy antyrakietowej? |
|
|
|
|
|
 |
Polska Zbrojna nr 20, 14.05.2006r
Plany misji w Afganistanie
Aż 160 sztabowców, w tym 69 Polaków ma reprezentować kwaterę Wielonarodowego
Korpusu Północ-Wschód w dowództwie XI zmiany natowskich sił ISAF w Afganistanie.
To dużo, bo w kwaterze w Szczecinie służy 198 żołnierzy ośmiu narodowości.
Jak duży odsetek personelu kabulskiej kwatery będą stanowić szczecinianie,
okaże się pod koniec maja, gdy w dowództwie SHAPE odbędzie się konferencja
generacji sił do X zmiany ISAF - pierwszej dowodzonej przez sztab kompozytowy.
Niewykluczone, że po wycofaniu się Hiszpanów w kierowania tą zmianą, zadanie
przypadnie WKPW; zatem sztabowcy ze Szczecina wyjechaliby do Kabulu już
w lutym 2007 r. - Niestety, korpus jako korpus nie będzie dowodził operacją.
Szkoda, bo niedawno uzyskał certyfikat zdolności do tego przedsięwzięcia,
a kraje go tworzące zainwestowały spore pieniądze. Szkoda także i dlatego,
że w 2007 r. komendę nad formacją przejmie polski generał, który jako pierwszy
Polak mógłby dowodzić misją NATO - żałował minister obrony Radosław Sikorski
zaproszony na konferencję "Operacja NATO w Afganistanie", zorganizowaną
przez Stowarzyszenie Euro-Atlantyckie 8 bm.
Formalna decyzja o przejściu kwatery ISAF z rotacyjności na kompozytowość
zapadła na początku maja. - Nie da się zmierzyć, która koncepcja jest lepsza.
Ale wojskowi twierdzą, że w Afganistanie czas już na kompozytowość - tłumaczył
Adam Kobieracki, asystent sekretarza generalnego NATO ds. operacyjnych.
Dziś Polacy w ISAF są "zauważalnie nieobecni". Jest ich tam 8. Ale od lipca
będzie więcej. Wtedy do Afganistanu poleci ok. 40 wojskowych mających stworzyć
- wraz z ochroną - zespół łącznikowo-monitorujący dla regionalnej grupy
odbudowy (PRT), zawiadywanej przez Szwedów w Mazar-e-Shariff oraz zespół
instruktorów mających w tej samej prowincji szkolić batalion afgańskiej
armii. - Na razie nasz udział w PRT będzie sprawą resortu obrony. Będę
zachęcał inne ministerstwa o włączenie się do odbudowy Afganistanu. Na
północy widzę pole do popisu dla naszych hydrotechników, geologów i konserwatorów
zabytków, co byłoby ważne dla zdobycia życzliwości lokalnej ludności -
wyjaśnił R. Sikorski dobrze realia tego kraju. Pytany o perspektywy i koszty
zaangażowania WP w misję afgańską powiedział, iż możemy zostać poproszeni
o wysłanie do Azji Środkowej mniejszej grupy żołnierzy ale na dłużej -
w stosunku do nieaktualnych planów zakładających półroczną obecność u stóp
Hindukuszu do tysiąca wojskowych. - Mam instrukcję od premiera, by - jeśli
sojusz zechce przedłużenia naszej misji - suma wydatków w ciągu roku
nie przekroczyła kosztów utrzymania 1000 żołnierzy przez pół roku. Afganistan
będzie droższy od Iraku, bo będziemy tam sami płacić za siebie, chyba że
sojusz do tego czasu stworzy wspólny budżet operacyjny, na czym nam bardzo
zależy.
Do Afganistanu udajemy się z pomocą, bo losy tego kraju - według ministra
Sikorskiego - co najmniej dwa razy wpłynęły na losy Polski. - W roku 1981
walka Afgańczyków z inwazją radziecki mogła wpłynąć na decyzję Moskwy o
tym, by kazać polskim komunistom zdusić rewolucję Solidarności we własnym
zakresie. Zaś w latach 80. ta wojna wpłynęła na to, że komunizm radziecki
skończył się zjednoczeniem Niemiec i wolnością dla Polski. Afgańczycy zapłacili
za to straszną cenę, porównywalną z naszymi stratami w II wojnie światowej.
Jako wolny świat mamy wobec nich dług wdzięczności - stwierdził. - Opinii
publicznej trudno będzie w pełni zaakceptować tak odległą misję. Cieszę
się więc, że nie próbuje się tworzyć dla niej pozornej argumentacji, mamiąc
Polaków rzekomymi korzyściami gospodarczymi, jak w przypadku operacji w
Iraku. Tu innego interesu - jak wolność dla innych i wspólny sukces NATO
- nie będzie. Dobrze powiedzieć to rodakom na początku komentował prezes
SEA, wicemarszałek Sejmu Bronisław Komorowski.
|