| Ankieta |
|
|
| Czy na terytorium Polski powinny zostać rozmieszczone elementy tarczy antyrakietowej? |
|
|
|
|
|
"Strategiczny Przegląd Obronny"
Strategiczny Przegląd Obronny, czyli - mówiąc najprościej "fotografia"
armii, którą winno sobie zrobić każde państwo członkowskie NATO - był tematem
debaty w marcu 2005 r. Poniżej publikujemy nieautoryzowany
tekst wystąpień oraz dyskusji prowadzonej przez Prezesa SEA, Bronisława
Komorowskiego.
Bronisław Komorowski
Witam serdecznie wszystkich przybyłych na dzisiejsze spotkanie, dziękujemy
bardzo za kolejną możliwość zorganizowania spotkania Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego
w Collegium Civitas. Witam serdecznie przede wszystkim dzisiejszych panelistów,
pana ministra Andrzeja Karkoszkę, generała Stanisława Kozieja i ambasadora
Witolda Waszczykowskiego, byłego Zastępcy Przedstawiciela Polskiej Misji
przy NATO.
Przypomniała mi się jedna sytuacja, wiążąca się ściśle z problemem
Strategicznego Przeglądu Obronnego. Otóż kiedyś w polskim Parlamencie było
ważne spotkanie sejmowych komisji i miał być referowany temat dotyczący
m.in. restrukturyzacji sił zbrojnych. Przybył ważny pan generał i rozpoczął
prelekcję, a prelekcja miała odbywać się z przezroczami. W trakcie, kiedy
mówił o strukturze kadrowej i o tym, że jest ona w porządku, to wszyscy
zwrócili uwagę na to, że slajdy zmieniał pułkownik Wojska Polskiego. Było
to ilustracją pewnego problemu, który w innych miejscach jest rozwiązywany
przez doroczne przeglądy obronne. Decydenci dostają fotografię sytuacji
w systemie obronnym, mogą ją zderzyć z doświadczeniem i uwarunkowaniami
zewnętrznymi, mogą ją porównać, po to, aby wyciągnąć wnioski i zaproponować
rozwiązanie. Każda bowiem struktura wymaga przeglądów i zmian.
W wojsku o zmianę w systemie jest najtrudniej. Pesymiści mówią, że
aby się w wojsku cokolwiek zmieniło, to musi być wojna. Optymiści mówią,
że można to samo zrobić bez wojny poprzez dogłębną analizę sytuacji, przez
przegląd wszystkich problemów, związanych z funkcjonowaniem sił zbrojnych.
Jest to reguła obowiązująca w NATO. Wydaje się, że Polska powinna dołączyć
do tych krajów, które taki strategiczny przegląd obronny traktują jako
element rutynowego działania. Wszystko jest poddawane okresowej ocenie
i im bardziej jest ona obiektywna, tym lepiej. Łatwiej wtedy o krytyczne
spojrzenie, ale także spojrzenie nieskrępowane pewnym nawykiem myślenia,
oceny i przyzwyczajenia do istniejącego stanu rzeczy.
Dlatego z największą satysfakcją w Stowarzyszeniu Euro-Atlantyckim
witamy to, że i w Polsce taki przegląd ma miejsce. Sprawą niesłychanie
ważną jest to, jakie są jego założenia i jakie narzędzia są do niego zastosowane
i jakie mają być jego efekty. Na ogół jest tak, że te przeglądy są robione
ad hoc.
Decyzja o uruchomieniu Przeglądu, za który w tej chwili odpowiada Andrzej
Karkoszka zapadła pod koniec kadencji obecnej ekipy dźwigającej ciężar
odpowiedzialności za system obronności kraju, a terminy są takie, że wiadomo,
iż sprawa zakończy się już po wyborach. Może to być zatem nie tyle bilans
zamknięcia, ile właśnie nowy bilans otwarcia. Od tej strony należy się
temu przyjrzeć, a cała trudność polega na tym, aby przejść w miarę "suchą
nogą" przez wzburzone fale polityki w okresie wyborczym i powyborczym.
Jest ważne jednak, aby nic z tego dorobku nie utracić. Jednakże, aby być
do końca przekonanym, że warto, to należy wcześniej wiedzieć, jakie są
założenia i spodziewane efekty oraz jakie będzie zastosowanie tego Przeglądu.
Jeszcze raz dziękując za przybycie na spotkanie Stowarzyszenia Euro-Atlantyckiego,
życzę ministrowi Karkoszce, aby mino różnych zakrętów politycznych, konsekwentnie
przeglądał, a na końcu tak napisał, aby nie było jakichkolwiek wątpliwości,
że jest to wierna fotografia stanu istniejącego i jest to rzetelna propozycja
do rozmowy o tym, co można i co trzeba zrobić.
Andrzej Karkoszka
Zacznę od podziękowania za zaproszenie, nie tylko dlatego, że jest
to mój powrót do Stowarzyszenia. Podziękowanie należy się także wszystkim
tym, którzy mieli taką ideę, za to że mogę prezentować założenia różnych
elementów tego zamierzenia. Bardzo zależy mi na tym, aby rozpropagować
te sprawy bardzo szeroko.
Tekst Przeglądu jest niejawny i ja nie mogę o nim mówić, ale będę
mówił o wszystkim innym w sposób możliwie dokładny.
Zacznę zatem od bardzo krótkiego opisu środowiska bezpieczeństwa kraju.
Zrozumienie tego środowiska daje odpowiedź, ku czemu będziemy zmierzać
w tym Przeglądzie. Potem chcę powiedzieć o sensie, czy też charakterze
nowych zagrożeń, które będą wskazywały na znaczenie Przeglądu dla sił zbrojnych.
Opiszę następnie sam Przegląd.
Kilka słów o nowym środowisku bezpieczeństwa kraju. Chcę powiedzieć,
że państwa coraz bardziej oddają część swojej suwerenności i to zarówno
z uwagi na globalizację i działania korporacji finansowych, czy przemysłowych,
które decydują o sytuacji finansowej w krajach. Chcę także powiedzieć o
pozytywnym zjawisku integracji, polegającym na zgodzie państw na oddanie
części swoich uprawnień do wspólnej kasy i tam także znajdują się sprawy
bezpieczeństwa. Wspomnieć należy także o kryzysie państwowości, który rozumiem
w ten sposób, że z jednej strony mamy państwa słabe, będące źródłem różnych
zagrożeń, ale chcę także wskazać na fakt, że większość konfliktów w ostatniej
dekadzie to były konflikty wewnętrzne w państwach, a nie konflikty międzypaństwowe.
Analizując wielkie kryzysy, w które zaangażowane były NATO, czy Unia, to
większość tych kryzysów jest związana z wewnętrznymi sytuacjami w państwach.
Rośnie przepaść między Północą i Południem w różnych aspektach. Nie
przekłada się ona na agresję bezpośrednio, ale na wiele nowych zagrożeń,
którym trzeba sprostać. Wszystkie istniejące instytucje, zajmujące się
bezpieczeństwem świata przeżywają kryzys, i to kryzys w różnym sensie.
Mamy ONZ, która jest sparaliżowana w swojej Radzie Bezpieczeństwa i nie
jest w stanie przeciwdziałać ostrym konfliktom, jest sparaliżowana tym,
że interesy wielkich państw, zwłaszcza jej stałych członków, są tak różne.
Mamy NATO - instytucję przygotowaną do zagrożeń postzminowojennych. Organizacja
zmienia się i adaptuje do nowych okoliczności, ale jest to trudny proces,
który, jak mamy nadzieję, doprowadzi do nowego ustabilizowania się organizacji.
Nie jest to jednak proces, którego możemy być pewni na ten okres, na który
my patrzymy w trakcie przeglądu. Przegląd ma być zadaniem na piętnaście
lat, w związku z tym w takim czasie trudno być pewnym niektórych procesów.
OBWE jest wyraźnie w kryzysie, jak kiedyś Związek Radziecki chciał, aby
tam wszystko się koncentrowało, bo w ten sposób nie trzeba było działać,
tak teraz Federacja Rosyjska krytykuje tę organizację, bo za bardzo wchodzi
mu w wewnętrzne sprawy, stawiając prawa człowieka jako główne zadanie dla
procesów politycznych i utrzymania bezpieczeństwa. Wreszcie Unia Afrykańska,
która jest sparaliżowana, planuje różne działania, ale nie są w stanie
pokonać różnicy pomiędzy krajami arabskimi a innymi państwami Afryki, które
mają zupełnie inną sytuację polityczną.
Wspomnieć także należy o niedostatkach prawa międzynarodowego. Wskazuję
tu na sprzeczność pomiędzy zasadą nie mieszania się w sprawy wewnętrzne
państw, a jednocześnie z założeniem, że należy chronić indywidualne prawa
człowieka. Jest to zatem zagadnienie dla społeczności międzynarodowej,
aby reagować na naruszenia tych praw. Mamy tu więc pewną sprzeczność w
tym zachowaniu integralności i suwerenności państw, a obroną praw człowieka,
które uznajemy za jedną z ważnych przyszłych działań międzynarodowych organizacji.
Mamy jednobiegunowość w sferze militarnej, jest ona także w innych
sferach, ale tu jest to sytuacja wywołująca określone sprzeczności. Ta
jednobiegunowość może się jeszcze pogłębiać, chyba że Chiny nadrobią dystans
i będą w stanie zrównoważyć biegun amerykański.
Nie będę mówił dużo o rewolucji w wojskowości, ma ona nie tylko aspekty
techniczne, ale także organizacyjne, doktrynalne w funkcjonowaniu sił zbrojnych.
Jest tu oczywiście znowu rozziew pomiędzy najbardziej i najmniej zaangażowanymi.
Wspomnę także o zróżnicowaniu w koncepcji, filozofii polityki bezpieczeństwa
pomiędzy różnymi państwami. Jedne, mówiąc dalej o tym, że siła zbrojna
jest ważnym instrumentem polityki międzynarodowej, stąd wychodzi strategia
prewencji i działań wyprzedzających. Inne z kolei państwa naciskają na
soft power, czyli działania poprzez ekonomię, czynniki społeczne, dyplomatyczne.
To wszystko razem jest nowością, zmienia się klasyczny układ bezpieczeństwa
na świecie.
Nowe zagrożenia. Nie będę się rozwodził na terroryzmem, każdy wie,
że jest to w tej chwili zagrożenie numer jeden, zwłaszcza jeśli jest połączony
z zagrożeniem numer dwa, czyli z proliferacją broni masowego rażenia. Nie
jest to wymysł, zwłaszcza kiedy wyobrazimy sobie atak, gdzieś w dużym systemie
metra, mógłby on przynieść straty w dziesiątkach tysięcy ludzi. Upadłe
państwa nie są same w sobie zagrożeniem dla dużych państw, ale są źródłem
przez które przechodzi terroryzm, zorganizowana przestępczość, szmugiel
różnych niebezpiecznych przedmiotów.
Wymuszone masowe migracje nadwerężają ekonomię państw i ich stabilność.
Przestępczość transgraniczna jest sprawą jasną i nie będę poruszał tego
tematu. Pranie brudnych pieniędzy, mam tu na myśli całe operacje, które
mogą załamać ekonomię państw, a nie są pod kontrolą.
Kilka słów komentarza wymaga wrażliwość tzw. krytycznej infrastruktury
technicznej państw. Mało się o tym mówi, ale w tej chwili jest to największy
problem dla wszystkich nowoczesnych państw. Chodzi o systemy teleinformacyjne,
bankowe, energetyczne, ujęcia wody, elektrownie atomowe. Jest tego wiele,
ale wszystkie są właściwie słabo przygotowane, chronione w sposób klasyczny.
O dwóch ostatnich sprawach powiem tylko pokrótce. Środowisko naturalne
i sprawa wody, choroby zakaźne i masowe występowanie nowych wirusów, które
mogą drastycznie naruszyć sytuację ekonomiczną i stabilność całych regionów.
Cechy zagrożeń, które mogą mieć znaczenie dla nas, dla myślenia o siłach
zbrojnych i wszystkich instytucjach, jakie mają znaczenie dla bezpieczeństwa
państwa.
Po pierwsze te zagrożenia nie mają źródła jako państwo, nie są zlokalizowane,
są rozproszone, nie mają struktury, nie wiadomo, jaka jest ich doktryna
i po co to robią. Jest być może w tym ideologia i doktryna, ale w rzeczywistości
nie ma w tym doktryny działania, którą można by systematycznie zanalizować.
Jest nie-liniowość w czasie i przestrzeni, nie wiadomo gdzie wystąpi i
kto jest za danym atakiem. Nie można się przygotować w sposób systematyczny
do reakcji. Nieproporcjonalność działania, nawet niewielka grupka uzbrojona
w czynniki biologiczne może przynieść wielkie straty, a my, którzy jesteśmy
przygotowani na klasyczne zagrożenia, mamy armię, dywizje, struktury i
ministerstwa, ale to wszystko jest nieadekwatne do tego, co przed nami
może stać. Nieprzewidywalność - nie wiadomo kiedy coś może się stać. Mamy
ogromne sieci wywiadu, ale nie jest to wszystko przewidywalne, ale nie
byłbym do końca pewien, czy jest do końca irracjonalne. Działanie nie-selektywne,
oddziałuje na osoby, na przedmioty, na nasze zdobycze techniczne, oddziałuje
na całe państwa. Na cywili i wojskowych. Jest to coś co zagraża wszystkim
w każdym miejscu globu.
Wpływ tych zagrożeń na narodowe struktury i politykę bezpieczeństwa.
Pierwszym zadaniem jest dla nas udzielenie odpowiedzi na pytanie następujące,
czy odpowiedź na zagrożenia powinna być wojskowa, czy niewojskowa. Z całej
dogłębnej analizy można na dziś postawić następującą tezę: siła zbrojna
nie jest na dziś najlepszym rozwiązaniem, staje się ona czynnikiem drugorzędnym
w stosunku do czynników nie-militarnych. Siły zbrojne w całej półkuli północnej
są redukowane, oblicza się, że doszły one do 1/3 w porównaniu do szczylu
zimnej wojny. Mamy w tej chwili tzw. dywidendę pokojową. Siły są zorientowane
bardziej na zewnątrz, niż wewnątrz państw, ponieważ wewnątrz w Europie
i w Stanach jest bardziej spokojnie. Zagrożenia są poza tymi państwami,
a zapobieganie tym zagrożeniom polega na podejmowaniu działań zewnętrznych.
Muszą one być doskonałe technicznie i działać w sposób połączony. Jeśli
chodzi o aparat bezpieczeństwa wewnętrznego, to bierzemy tu pod uwagę wszystkie
rodzaje wywiadów, policję, aparat sprawiedliwości, zarządzanie granicami.
Na granicy działa nie tylko straż graniczna, ale 7 lub 8 systemów zabezpieczających.
Nazywam w związku z tym ten aparat wewnętrzny pierwszą linią obrony państwa.
Chciałbym podać tu amerykański przykład zintegrowanej struktury bezpieczeństwa
międzynarodowego "Home Security Department". Amerykanie zresztą nie dają
sobie rady z przygotowaniem tego ogromnego systemu, zarówno w sensie prawnym,
jak i technicznym. Jest to największa zmiana w systemie bezpieczeństwa
państwa w USA, od czasu powołania CIA, Pentagonu i komitetu połączonych
szefów sztabu, czyli od 1949 r.
Imperatyw współdziałania międzynarodowego jest oczywisty, ponieważ
istnieje globalne zagrożenie, ale należy w tym miejscu postawić pytanie,
mianowicie, czy jesteśmy gotowi na jednolitą odpowiedź? Nie. W żadnym aspekcie
wspólnego funkcjonowania przeciwdziałania zagrożeniom, nie jesteśmy gotowi.
Narodowe zarządzanie kryzysowe stawiam jako przykład nowego rodzaju
gotowości obronnej. Dość lekceważone poprzednio, ale ciągle jeszcze niedoskonałe.
Przypomnę tylko o ramach, fundamentach polityki bezpieczeństwa. Po
pierwsze bezpieczeństwo kooperatywne, co oznacza, że nie ma sumy zerowej
w stosunkach między państwami, razem prowadzimy politykę, nie ma stosowania
siły, rozwiązywanie sporów na zasadzie współpracy. NATO jako główna podstawa
i integracja z Unią Europejską, która co raz bardziej rozwija wspólną politykę
zagraniczną i obrony.
Chciałbym skomentować bardzo krótko i prowokacyjnie to, co dzieje się
w transformacji sił zbrojnych. Wczesne stadium - kilka lat, czyli podstawy
normatywne, wiele ustaw, nowych aktów prawnych. Mamy to prawie za sobą,
nie w pełni, ale prawie. Zmniejszanie potencjału z 400.000 na początku
do 150.000 dziś. Demokratyzacja w wielu aspektach. Drugi etap mniej więcej
od 1998 r. to integracja z NATO. W reszcie obecny etap - pełna współpraca.
Nie jest ona doskonała. Nazywam to w ten sposób - przeszliśmy od fazy przetrwania
sił zbrojnych w latach dziewięćdziesiątych do intensywnej transformacji
dzisiaj.
Strategiczny Przegląd Obronny, a proces reform. Należy odpowiedzieć
szybko na zarówno pozytywne jak i negatywne tendencje wokół Polski - nowe
zagrożenia i integracja, nowe wyzwania i możliwości. Należy zharmonizować
nasze koncepcje strategiczne, poza ogólną i wojskową z Sojuszem i z Unią.
Dochodzi do tego także nowe planowanie, należy ukierunkować i przyspieszyć
modernizację techniczną armii. Jest potrzeba zracjonalizowania wydatków
wojskowych, należy mieć długoterminową wizję i przestać inwestować jedynie
w potrzebne w danej chwili rzeczy. Odpowiedzieć sobie na pytanie, do czego
dążymy. Harmonogram przejścia od dziś do 2020 r. - bardzo trudne zadanie.
Mamy następujące zadania - wizja transformacji, harmonizacja zdolności
obronnych, zrównoważenie planów z zasadami finansowymi, demograficznymi
i społecznymi, ustanowienie całej mapy podejmowania decyzji. Nie jest to
proste, może być bowiem wiele przeszkadzających czynników, ale jeśli czegoś
nie zrobimy to nie uzyskamy efektów w wielu dziedzinach.
Metodologia. Robimy to po raz pierwszy i tak głęboka analiza zadań,
misji, struktur jeszcze w Polsce nie była robiona. Decyzja jest taka, żeby
skoncentrować się na siłach zbrojnych. Przedstawiliśmy, mam tu na myśli
nasz cały zespół - od razu nasz punkt widzenia i wskazaliśmy, że jest to
pewna słabość, że siły zbrojne bez uwzględnienia wszystkich punktów
styku z systemem obrony państwa to nie jest dobre podejście. Udało nam
się przekonać kolegów z BBN, aby także zaczęli prace, aby przez swoje działania
rozszerzyć obraz obronności.
Kontynuujemy działania w tym sensie, że nie niszczymy planu 2010, staramy
się go ukierunkować, ale założeniem jest to, co przyjęliśmy jako punkt
wyjścia. Obiektywizm i niezależność jest to sprawa zasadnicza, nie ma sensu
ta praca gdybyśmy mieli się kierować pewną wizją tej czy innej grupy politycznej,
tego czy innego człowieka. Chcemy to zrobić na następujących zasadach -
zadania i misje tak jak je obiektywnie widzimy. Możliwości finansowe tak
jak je widzi Ministerstwo Finansów i nasz zakład budżetowy. Próbujemy to
połączyć i zobaczymy wtedy, jaki uzyskamy rezultat w rozwoju technicznym.
Musimy mieć tę samą strukturę na czekające nas zadania. Niezależnie od
tego, jak kto będzie na to patrzył, to chcemy ten raport przygotować. Nikt
nie będzie oczywiście szczęśliwy, ale taka jest nasza rola. Mówię tu o
sześciu obszarach - podzielonych na kilkaset zagadnień, zagadnienia strategiczne,
doktrynalne, systemowe. Po drugie prawno instytucjonalne podstawy działalności
sił zbrojnych, następnie aspekty operacyjne, struktura sił zbrojnych, polityka
personalna, szkolenie, sprawy osobowe i ostanie - materialne podstawy działania
sił zbrojnych.
Zespół SPO ma stały sekretariat sześcioosobowy. Cały zespół opiera
się na ludziach pracujących w Sztabie i w Ministerstwie, zatem na tych,
którzy mają swoje inne zadania, ale narzucamy im nowe, dodatkowe zadania.
Powoduje to ogromny stres, bowiem jest do wykonania podwójna praca. W tej
chwili zaangażowaliśmy prawie 400 osób z resortu. Pracują one w sześciu
grupach roboczych i w dwudziestu czterech podgrupach. Obok tego jest forum
konsultacyjne, jest to polityczny zespół konsultacyjny, który już zaczął
pracować i ma za zadanie stworzyć parasol ochronny do dyskusji politycznej.
Bardzo schematycznie chcę przedstawić plan prac. Planujemy prace do
marca 2006, w sumie 18 miesięcy. Zrobiliśmy plan wyjściowy, mamy prognozy
dla różnych dziedzin. Robimy różne seminaria, jesteśmy stale włączeni w
prace międzynarodowe. Najdłuższym etapem jest budowa modelu źródłowego,
dookoła niego jest obudowa infrastrukturalna, szkoleniowa, wreszcie są
ścieżki dojścia do NATO. Na końcu rekomendacje dla przyszłego ministra.
Polityczny zespół konsultacyjny i moje oczekiwania wobec niego. Uczestniczą
w nim wszystkie kluby poselskie, które są w Sejmie i partie, które są poza
Sejmem. Uczestniczą dziennikarze, pracownicy naukowi, generalicja w stanie
spoczynku. Ja chcę usłyszeć głosy wszystkich, wziąć je pod uwagę, znaleźć
konsensus. Tak, aby to co zostanie wypracowane miało duże poparcie polityczne
w ostatniej fazie. Chcemy zatem oznakować opinię społeczeństwa w zakresie
środowiska bezpieczeństwa, alternatyw rozwiązań, poziomu ambicji wojskowych
i kierunków rozwojowych dla sił zbrojnych, które partie polityczne i specjaliści
chcieliby widzieć. Chcemy, aby ci ludzie informowali o Przeglądzie. Oczekiwane
wyniki. Określimy kierunki transformacji sił zbrojnych, priorytety rozwoju
tych sił, pokażemy, jak, naszym zdaniem, powinien wyglądać zrównoważony
model rozwoju sił zbrojnych, chcemy adaptować wszystkie istniejące plany
do przyszłego rozwoju.
Faktyczne znaczenie Przeglądu. Przegląd może być przełomem w rozwoju
sił zbrojnych. Wykorzystanie wyników zależne jest wyłącznie od politycznych
decyzji, największym wrogiem tej pracy jest sprzeczność polityczna.
Sukces czy porażka. Jeśli będzie wdrożony, to oczywiście sukces, ale
należy mieć na uwadze fakt, iż na pewno nie wszystko będzie wdrożone. Jeśli
będzie podstawa do zbudowania stałego zespołu transformacji przy ministrze,
a dynamika rozwoju jest tak szybka, że powinniśmy regularnie mieć szansę
dopracowywania wizji. W najgorszym przypadku jeśli program nie będzie wdrożony,
to jako dokument oficjalny, a wewnętrzny w resorcie będzie świetnym punktem
odniesienia dla innych dyskusji.
Stanisław Koziej
Dziękuję bardzo za możliwość wypowiedzenia się na temat Strategicznego
Przeglądu Obronnego. Chciałbym podzielić się kilkoma własnymi uwagami na
temat roli i miejsca tego Przeglądu w naszej praktyce strategicznej.
Moim zdaniem jest to potrzebne przedsięwzięcie analityczne. Szkoda
tylko, że ma tak słabe umocowanie prawne. Mam na myśli to, że Przegląd
powinien być poprzedzony bardziej generalną decyzją, tj. ustanowieniem
prawnego, czy też ustawowego obowiązku cyklicznego przeprowadzania takich
przeglądów przez władzę wykonawczą i przedstawiania ich rezultatów Parlamentowi.
Nie ma dziś bowiem żadnych gwarancji, że ta inicjatywa Ministra Obrony
Narodowej będzie przyjęta przez jego następcę. W obecnym systemie prawnym
można przewidywać, że przegląd ten będzie musiał ulec istotnej korekcie.
Ma to także logiczne i racjonalne uzasadnienie, bowiem Przegląd Obronny
powinien być prowadzony stosownie do zamierzonych celów strategicznych,
nakreślonych przez rząd i Prezydenta. Trudno odmawiać nowemu rządowi i
nowemu Prezydentowi prawa i możliwości do kształtowania polityki bezpieczeństwa
i obronności wedle własnej wizji. Dochodzimy w tym miejscu do bardzo istotnej
kwestii, otóż takie strategiczne cele powinny znaleźć się w strategii bezpieczeństwa
międzynarodowego. Na wyższej półce w stosunku tego poziomu, na jakim prowadzony
jest Strategiczny Przegląd Obronny. Mamy co prawda taki dokument, czyli
Strategię przyjętą w 2003 r., ale nie daje ona wystarczającego ukierunkowania
do przeprowadzenia Strategicznego Przeglądu Obronnego. Jestem członkiem
zespołu konsultacyjnego, o którym mówił pan Karkoszka i na pierwszym posiedzeniu
dyskutowaliśmy na temat tego właśnie problemu. Obecna strategia budzi sporo
zastrzeżeń i nie daje wystarczającego punktu wyjścia do jednoznacznego
prowadzenia tego Przeglądu, jest to bardziej koncepcja bieżącej polityki
państwa. Stanowi ona zestawienie opracowań resortowych, a nie zintegrowaną
koncepcję ogólnopaństwową. Brak w niej tego, co stanowi podstawę strategii
narodowych, a mianowicie odwołania się czy też wyjścia od interesów narodowych,
pominięta jest także sprawa bezpieczeństwa międzynarodowego. Moim zdaniem,
ta lista jest wystarczająco bogata, aby mówić o nowelizacji strategii bezpieczeństwa
narodowego, a to oznacza konieczność przeprowadzenia w państwie Strategicznego
Przeglądu Bezpieczeństwa. Dokonywanie Przeglądu przez Ministra Obrony Narodowej
jako przedsięwzięcie resortowe jest potrzebne, ale niewystarczające z punktu
widzenia całego państwa, konieczne jest przedsięwzięcie ponad resortowe
na poziomie całej władzy wykonawczej. Zadanie to powinna podjąć albo Rada
Bezpieczeństwa Narodowego przy Prezydencie z Biurem Bezpieczeństwa Narodowego
w głównej roli wykonawczej, albo nieistniejąca. Niestety, rządowa struktura
ponad resortowa do spraw bezpieczeństwa narodowego.
Pan Minister Karkoszka powiedział, że Biuro Bezpieczeństwa Narodowego
włączy się do tego Przeglądu, ale uważam że to jest jednak zła kolejność.
Najpierw ta instytucja, czy też jakaś inna struktura powinna wykonać swoją
pracę, w zakres której powinien wchodzić Strategiczny Przegląd Obronny.
Przechodząc do trwającego już Przeglądu, chciałbym zauważyć, że jego
słabością merytoryczną już na samym starcie jest pominięcie interesów narodowych
jako punktu wyjścia do wszelkich analiz, ocen i rozważań. Przykładowo ocena
środowiska bezpieczeństwa - nie wiadomo z jakiego punktu jest oceniane
to środowisko, co stanowi główne kryterium oceny. To właśnie powinna stanowić
konstatacja interesów narodowych. Wychodzi się od własnych interesów, dążeń
itd. i dopiero pod tym kątem dokonuje się oceny środowiska. Bez tego nie
można dobrze, jeśli w ogóle można ocenić środowisko bezpieczeństwa. Nie
można oceniać zagrożeń, jeśli nie wiadomo, jakim naszym interesom i dążeniom
miałyby one zagrażać.
W zależności od tego, jakie są te interesy taka jest ocena, inaczej
bezpieczeństwo w Europie ocenia Luksemburg, a inaczej na tę samą rzeczywistość
patrzą Niemcy. Myślę że pobieżne potraktowanie myśli strategicznej jest
często spotykane w naszej praktyce, zaczynamy od oceny środowiska, warunków,
zagrożeń, itd. Jest to konsekwencja przeceniania sojuszy i układów międzynarodowych.
W tym kontekście warto zauważyć, że początkowa fascynacja Sojuszem
Północnoatlantyckim osłabła po 11 września 2001 r., po wprowadzeniu przez
NATO art. V, okazało się, że te gwarancje nie są takie twarde. Pierwsze
dwa lata Polski w NATO określiłbym jako nadgorliwość sojuszniczą, prymat
patrzenia sojuszniczego, wspólnego. Dopiero po 2001 r. okazało się że w
nowych warunkach siła jedności NATO staje się wątpliwa, zaufanie do Sojuszu
zostało ponownie nadszarpnięte podczas kryzysu irackiego.
Myślę, zatem iż dzisiejszy dobrze zauważalny sceptycyzm wobec bezpieczeństwa
w Unii Europejskiej jest efektem nabicia sobie guza w NATO. W ramach Unii
Europejskiej prezentujemy wręcz nadwrażliwość narodową. Są oczywiście tego
usprawiedliwione powody, zachowania państw w krytycznych momentach pokazują,
że nie interesy wspólnoty, ale zawsze interesy narodowe są najważniejsze.
Dlatego tak ważne jest zdefiniowanie również u nas naszych interesów narodowych
i uwzględnianie ich jako punktu wyjścia w Strategicznym Przeglądzie Obronnym.
Na koniec chciałbym jeszcze przedstawić kilka refleksji na temat samych
sił zbrojnych. Ostatecznym efektem tego Przeglądu ma być wariantowa dalekosiężna
wizja sił zbrojnych. Trudno przesądzać, jaka ta wizja będzie, dla mnie
nie ulega jednak wątpliwości, że rezultaty Przeglądu powinny dostarczyć
władzom państwowym przekonujących argumentów na rzecz rozstrzygnięcia kluczowych
kwestii strategicznych. Zwróciłbym uwagę na trzy moim zdaniem istotne kwestie
w stosunku do których ten Strategiczny Przegląd musi się odnieść. Pierwsza
to przejście na system armii ochotniczej, czyli rezygnacja z wojska przymusowego,
druga sprawa to wyprzedzająca strategia modernizacji technicznej,
w tym kwestia tzw. strategii przeskoku generacyjnego i wreszcie problem
trzeci to reorganizacja systemu kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi.
Myślę że jeszcze kilka innych moglibyśmy tu wyspecyfikować, ale jak się
zorientowałem te kwestie znajdują się w planach.
Witold Waszczykowski
Dokumenty Strategicznego Przeglądu Obronnego nie są wymysłem
ostatnich czasów. Już w okresie międzywojennym powstawały tego typu dokumenty.
W latach dwudziestych Brytyjczycy przedstawili swój Przegląd dotyczący
floty, po drugiej wojnie światowej tego typu dokumenty zniknęły na jakiś
czas, świat był podzielony dość jasno i istniejące doktryny wykluczały
myślenie o strategii i planowaniu obronnym. W latach dziewięćdziesiątych
wybuchły te doktryny jak grzyby po deszczu. Nie jesteśmy w naszym regionie
pierwsi, bowiem taki dokument np. słoweński można przeczytać w Internecie,
Bułgarzy mają swój także, nie mówiąc o innych państwach natowskich.
Chciałbym tu polemizować z panem ministrem, uważam bowiem, że celem
takiego Przeglądu jest budowa konsensu społecznego polityki bezpieczeństwa,
polityki obronnej oraz wspólnej wizji na temat przyszłych potrzeb dziedziny
bezpieczeństwa, zadań dla sił zbrojnych. Jest to dokument, który ma wyznaczać
wspólne dla państwa, podzielane przez wszystkie siły polityczne sens istnienia
dla sił zbrojnych. Celem jego jest konsensus społeczny a nie dokument typu
planowanie obronne. Natura tego dokumentu jest inna, jest to dokument,
który jest wyznaczany przez cele polityki zagranicznej. Jest to wspólne
dzieło Ministerstwa Spraw Zagranicznych i wszystkich instytucji, które
wyznaczają politykę spraw zagranicznych wraz z Ministerstwem Obrony.
Takie dokumenty wywodzą się z tradycji anglosaskich, zatem prace nad
tymi dokumentami były zwykle prowadzone przy otwartej kurtynie. Metodologia
jest taka, że dokument powinien być otwarty, tworzony wspólnie z analitykami,
NGO i Parlamentem. Celem jest, jak wspomniałem, konsensus polityczny, a
taki konsensus można osiągnąć przez debatę, a w debacie musi istnieć polityka
informacyjna i musi być zapewniony pewien czas na dyskusję.
Następnie jest metodologia pracy, która też wygląda nieco inaczej niż
przy stawianych tu tezach, ponieważ prace powinny rozpocząć się od
pewnych wytycznych politycznych, określeniu pewnych ram idących z rządu,
z władz, które mają długą perspektywę pracy przed sobą. Nie może być to
ekspercka wizja sił zbrojnych przedstawiona rządowi do akceptacji międzyresortowych,
odwrotnie jest to wizją, z którą rząd przychodzi do resortu i przekazuje
ekspertom do opracowania w formie podręcznika. Obok takiego podręcznika
będą tajne dokumenty.
Założenia planistyczne. Z politycznego manifestu powinna wyjść pewna
triada, w której zawarta będzie po pierwsze: ocena interesu narodowego,
zobowiązań i odpowiedzialności, po drugie: zagrożeń i po trzecie: rola
sił zbrojnych w realizacji polityki zagranicznej państwa. Z tego politycznego
manifestu wynikną założenia planistyczne, przekształcone na planowanie
obronne. Następnym etapem są zadania dla sił zbrojnych w określonym kontekście
politycznym i międzynarodowym. Kolejnym etapem jest identyfikacja rozmiaru
sił zbrojnych, potencjału, sprzętu, wsparcia logistycznego.
Złośliwi, patrząc na prace towarzyszące powstaniu takiego dokumentu
zauważają trzy fazy, pierwsza faza to etap, kiedy ministerialni entuzjaści
chcą bardziej efektywnie i taniej zbudować politykę obronną, po jakimś
czasie obwieszczają sukces i reformę polityczno wojskową. Drugą fazą jest
faza realizacji. Trzecią fazą jest dojście do wniosku, że nic do siebie
nie pasuje i trzeba rozpocząć prace od początku.
Największym problemem planowania obronnego jest - poza politycznymi
uzgodnieniami - pogodzenie założeń i celów z budżetem państwa, przeznaczonym
na siły. Należy zatem, albo zwiększyć nakłady na te cele, konieczne są
jednocześnie oszczędności oraz minimalizacja zadań. Kolejnym utrudnieniem
może być znaczenie realistycznych założeń planistycznych i zestawienie
ich z dostępnością sił i wsparciem logistycznym. Problemem jest także uzgadnianie
efektów nowych technologii, które często są nie do przewidzenia. Istotna
jest także perspektywa czasowa polskiego Przeglądu Obronnego. Mając na
uwadze wydarzenia z ostatniego piętnastolecia ja nie planowałbym wydarzeń
na kolejne piętnaście lat. Termin pięcioletni jest, moim zdaniem, terminem
bezpieczniejszym. Kolejne kwestie są związane bardziej z Polską, w ciągu
kilku lat wyjaśni się sprawa offsetu, będą też miały zmiany w Unii Europejskiej,
które mogą mieć wpływ na sytuację w Polsce. Po roku 2010 można dopiero
przyjąć perspektywę dziesięcioletnią.
Mam wrażenie, że robiąc ten Przegląd są oczekiwania na nakłady, na
większy budżet. Uważam, że jest to raczej niemożliwe, bowiem są inne priorytety,
w tym cywilne, i nie będzie większych nakładów na wojsko. Mówi się raczej
o bezpieczeństwie wewnętrznym, jak przepływ ludzi, monitorowanie transferów
pieniężnych. Nie ma politycznego momentu do rozpoczęcia dyskusji nad znaczącymi
zmianami perspektywicznymi.
Chciałbym tylko zaapelować na koniec do polityków, aby tak prowadzili
swoje działania, związane z realizacją Strategicznego Przeglądu Obronnego,
aby urzędnicy nie musieli za trzy miesiące wyrzucać swojej pracy do kosza.
Bronisław Komorowski
Zawirowania polityczne stawiają pytania o stabilność, o zasadność wykonania
pewnych prac i terminów ich wykorzystania, ale także są pewną okolicznością
wymuszającą dyskusję i konfrontację. Należy się zbliżać nie tylko do konsensusu
społecznego, ale przede wszystkim do ożywczej debaty.
Tadeusz Chabiera
Mam uwagę. Strategia Lizbońska upadła dlatego, że zauważono, że było
tam wiele priorytetów i to takich, które się niekiedy ze sobą krzyżowały.
Wzrost gospodarczy i ochrona środowiska. Jak patrzę na tę nową listę zagrożeń,
to uważam, że gen. Koziej ma rację, mówiąc, iż nie był to zestaw robiony
ze względu na nasz interes narodowy, nie są to bowiem specyficzne zagrożenia
dla Polski, tylko jest to lista współcześnie debatowanych w skali globalnej
zagrożeń. Taka strategia bezpieczeństwa narodowego musi mieć narodowy charakter.
Osobiście pracowałem przy jednej strategii, która dotyczyła szkoleń dla
administracji publicznej i powiem, że uczyłem się tworzenia strategii od
"Cabinet Office". Wskazywano tam na to, że strategia powinna się koncentrować
na jak najmniejszej ilości problemów. Uważam, że powinno się wyjść od strategii
bezpieczeństwa, a nie od strategii czysto obronnej. Brakuje także debaty
na temat problemów destabilizacji za naszą wschodnią granicą, być może
jest ona w tajnych dokumentach, ale w taj sytuacji jest konieczna
ogólna debata w tej sprawie.
Rozumiem, że w ten Strategiczny Przegląd Obronny to nie jest cel sam
w sobie, ale on prowadzi do korekty i modyfikacji strategii.
Stanisław Koziej
My robimy programy rozwoju sił zbrojnych co sześć lat i jeden Przegląd
Strategiczny powinien objąć dwa programy, stąd minimum dwanaście lat i
ten horyzont piętnastoletni ma mocne uzasadnienie. Tym bardziej, że efekt
tego programu to nie będzie program, czy plan działania tylko materiał
do uwzględnienia w programach sześcioletnich.
Strategiczny Przegląd Obronny powinien być niewątpliwie elementem
szerszego Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa. Moim zdaniem nowa władza
powinna rozpocząć swoje prace od Strategicznego Przeglądu Bezpieczeństwa,
tam powinna sformułować swoje generalne cele. Rekomendacją moją byłaby
praca szczegółowa, dokładna i oparta na analizie, ale nie dążąca do szybkiego
zakończenia.
Bronisław Komorowski
Z własnego doświadczenia wiem, że o wiele łatwiej się formułuje oczekiwania
i dobre pomysły do zrobienia przez kogoś innego, niż przez samego siebie.
Tak przeprowadzony Przegląd Obronny, który byłby dyrektywą tego, co kolejna
władza ma zrobić, będzie zachętą do wyrzucenia go do kosza. W swoich własnych
doświadczeniach jako punkt wyjścia przyjąłem podzielenie się odpowiedzialnością
i dobrym pomysłem na to, co należy zrobić.
Przegląd Obronny ze względu na taki a nie inny kalendarz będzie obejrzany
przez inną kolejną władzę. I będzie pytanie, czy jest to koncert życzeń
tego, co powinno było być zrobione przez poprzednią władzę, czy jest to
może fotografia istniejącego stanu rzeczy, od czego żadna odpowiedzialna
władza uciekać nie może.
Wielokrotnie formułowałem zarzut, że wygasła debata polityczna o problemach
obronności bezpieczeństwa kraju, zanikł także konsensus polityczny, który
był w tej kwestii.
Czy Przegląd powinien być strategiczny, czy taktyczny? Mówi się
często w Polsce, że będzie strategicznie a później okazuje się że jest
taktycznie. Uważam, że Przegląd ten powinien być strategiczny, powinna
to być rzetelna fotografia obecnej sytuacji, może to być wtedy podstawa
do dyskusji i decyzji.
Urok zmian i demokracji polega na tym, że trzeba cały czas myśleć.
Wymuszona jest elastyczność w tym zakresie i stałe myślenie.
|